Na początku XX wieku we Lwowie zaczęły powstawać pierwsze stałe kina. Na prowincji nowa forma rozrywki pojawiła się znacznie później. W Sądowej Wiszni filmy zaczęto wyświetlać dopiero pod koniec lat dwudziestych XX wieku. Fragmentaryczne informacje zachowane w nielicznych źródłach nie pozwalają na szczegółowe odtworzenie dziejów miejscowych kin, jednak dostępne materiały wskazują, że przedsięwzięcia te nie odniosły większego sukcesu. Stosunkowo niewielka liczba mieszkańców (około 5 tys.), w większości niezamożnych, nie stwarzała sprzyjających warunków dla rentowności tego rodzaju działalności. Mimo to nie brakowało osób gotowych podjąć próbę organizowania pokazów filmowych w Sądowej Wiszni.

Wiadomo o co najmniej trzech osobach, które pod koniec lat dwudziestych XX wieku ubiegały się o koncesję na otwarcie kina w Sądowej Wiszni. Byli to: Adolf Haas, mieszkaniec Gródka, oraz mieszkańcy Sądowej Wiszni – Paulina Heitzer i Marian Koładzyn. Pierwszy z nich, w podaniu złożonym 9 marca 1929 r., poinformował, że operatorem kina będzie Jan Gajewski – specjalista wpisany do lwowskiego rejestru zawodowych operatorów kinowych. Zadeklarował również, że w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku przeniesie się na stałe do Sądowej Wiszni. Kino Haasa miało nosić nazwę „Marysieńka”. Przez pewien czas z pewnością funkcjonowało, gdyż 16 lutego 1930 r. do Urzędu Wojewódzkiego wpłynął wniosek o przedłużenie koncesji na kolejny rok.
Paulinie Heitzer odmówiono udzielenia koncesji z przyczyn formalnych (nie wiadomo jednak, jakich). Marian Koładzyn, emerytowany sędzia miejscowego sądu grodzkiego, wykorzystał przygotowane przez nią plany budynku Polskiego Domu Ludowego, w którym miały odbywać się projekcje filmowe, i dołączył je do własnego podania złożonego 25 maja 1929 r. Jego kino miało nosić nazwę „Maria” – na cześć żony. Rozpatrując wniosek, władze wojewódzkie zwróciły uwagę, że sala przeznaczona do projekcji nie może pomieścić więcej niż 170 widzów. Zabroniono również wykorzystywania balkonu dla publiczności ze względu na prowadzące do niego drewniane schody.
Marian Koładzyn uzyskał koncesję, jednak skierował do Urzędu Wojewódzkiego kolejne pismo, zawierające istotne uzupełnienie. Wniósł o rozszerzenie koncesji na wyświetlanie filmów poprzez wpisanie do niej jeszcze dwóch osób – Juliusza Heitzera i Emila Ryzińskiego. Wyjaśnił, że jako emeryt nie dysponuje środkami finansowymi niezbędnymi do uruchomienia kina. W związku z tym zawarł umowę spółki z wymienionymi osobami, z których pierwszy – J. Heitzer – był sekretarzem gminy, a drugi – E. Ryziński – miejscowym kupcem. Koładzyn prosił zatem o rozszerzenie koncesji. Istotnym argumentem, który – w jego przekonaniu – miał przemówić do władz wojewódzkich, był fakt, że projekcje filmowe miały odbywać się w Polskim Domu Ludowym.
Pod koniec lat dwudziestych XX wieku do projekcji filmowych wykorzystywano niewątpliwie również Ukraiński Dom Ludowy. Nie wiadomo dokładnie, który obiekt Adolf Haas wskazał w swoim podaniu, jednak z późniejszych dokumentów wynika, że w 1929 r. przeprowadzono oględziny dużej sali Narodnego Domu wraz z przylegającymi do niej pomieszczeniami i uznano je za w pełni odpowiednie do organizowania projekcji filmowych. Przez pewien czas kino prowadziła tam firma „Kandiak i Ska” (Adama Kandiaka z Gródka).
Kolejne podania o udzielenie koncesji na otwarcie kina pojawiły się w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku. Dnia 14 listopada 1936 r. miejscowi mieszkańcy Bertold Rothman, właściciel miejscowej elektrowni i współwłaściciel młyna, oraz Mojżesz Metzger – elektryk zatrudniony w tym samym przedsiębiorstwie – uzyskali od zarządu Ukraińskiego Narodnego Domu zgodę na wynajęcie sali z przeznaczeniem na kino. Był to jeden z warunków uzyskania koncesji. Zgodnie z obowiązującą procedurą B. Rothman złożył podanie do Urzędu Wojewódzkiego za pośrednictwem starostwa 1 grudnia 1936 r. We wniosku potwierdził między innymi, że dysponuje niezbędną aparaturą dźwiękową oraz pozostałym wyposażeniem spełniającym wymagania techniczne.
Wnioskodawca twierdził, że dotychczas kina w Sądowej Wiszni nie były w stanie utrzymać się przez dłuższy czas, ponieważ miasteczko było zbyt małe, aby zapewnić liczbę widzów gwarantującą rentowność przedsięwzięcia. Atutem planowanego przez Rothmana przedsiębiorstwa miało być posiadanie własnej elektrowni, dzięki czemu zapewniał, że kino będzie korzystać z energii elektrycznej na wyjątkowo korzystnych warunkach. Jako kolejny argument podał, iż jest inwalidą wojennym oraz członkiem Związku Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej.
Rothman podkreślał również, że kino „Apollo” stworzy miejsca pracy dla kilku bezrobotnych oraz zwiększy wpływy uzyskiwane przez magistrat z opłat przeznaczanych na rzecz Polskiego Czerwonego Krzyża i Funduszu Pracy. Zaznaczał przy tym, że prowadzenie kina prawdopodobnie nie przyniesie znaczących zysków, a wręcz przeciwnie – przynajmniej w początkowym okresie konieczne będzie pokrywanie strat. Mimo to, jego zdaniem, funkcjonowanie kina w Sądowej Wiszni miało istotne znaczenie z punktu widzenia życia kulturalnego i oświatowego, gdyż miasteczko było znacznie oddalone od większych ośrodków miejskich, a jego mieszkańcy pozbawieni byli możliwości uczestniczenia w wydarzeniach kulturalnych i rozrywkowych, co negatywnie wpływało na poziom życia kulturalnego, zwłaszcza wśród młodzieży szkolnej.
Dnia 22 grudnia 1936 r. Starostwo w Mościskach zwróciło się do Posterunku Policji Państwowej w Sądowej Wiszni z zapytaniem, czy z punktu widzenia interesu publicznego istnieją jakiekolwiek przeszkody do uruchomienia kina. Odpowiedź, stwierdzająca brak zastrzeżeń, została przesłana przez posterunek 24 grudnia 1936 r. Z kolei prezes oddziału Związku Inwalidów Wojennych Rzeczypospolitej Polskiej w Sądowej Wiszni, Fr. Kassan, zaświadczeniem z 23 października 1936 r. potwierdził, że Bertold Rothman jest inwalidą wojennym i posiada legitymację inwalidzką.
Mimo to władze wojewódzkie nie spieszyły się z wydaniem koncesji. Pojawiły się bowiem dodatkowe wymagania dotyczące lokalu. Dotyczyły one przede wszystkim liczby oraz wymiarów wejść i wyjść ewakuacyjnych. Po zapoznaniu się z planem dużej sali Ukraińskiego Narodnego Domu w Sądowej Wiszni Urząd Wojewódzki nakazał wykonanie dodatkowych drzwi prowadzących bezpośrednio na ulicę. Ponieważ decyzję tę wydano jesienią, w jej uzasadnieniu zaznaczono, że pora roku nie sprzyja prowadzeniu robót cementowych, wobec czego prace należało wykonać dopiero wiosną 1938 r.
Pod koniec listopada 1937 r. Rothman, ponownie za pośrednictwem starostwa, przedłożył sprawozdanie z wykonanych prac adaptacyjnych. Poinformował między innymi o wykonaniu instalacji elektrycznej zgodnie z obowiązującymi przepisami – przewody zostały poprowadzone w rurkach Bergmanna pod tynkiem. W tym samym piśmie zwrócił się z prośbą o jak najszybsze rozpatrzenie jego sprawy, podkreślając, że przedłużająca się procedura powoduje wymierne straty finansowe.
Pod koniec 1937 r. Rothmanowi wyrósł konkurent – Karol Kosterkiewicz z Mościsk. W swoim podaniu o udzielenie koncesji podał, że od trzech lat prowadzi kino „Sokół” w Mościskach. Jednocześnie skarżył się, że dochody z wyświetlania filmów są tam tak niewielkie, iż nie wystarczają nawet na najskromniejsze utrzymanie. Uzyskanie koncesji również w Sądowej Wiszni miało zatem zapewnić mu przynajmniej godziwe środki do życia.
Interesujące jest, że w swoim podaniu Kosterkiewicz twierdził, iż zarząd Ukraińskiego Narodnego Domu rozwiązał umowę zawartą z Rothmanem i Metzgerem na wynajem sali z powodu niedotrzymania przez nich określonych warunków, a w konsekwencji zamierza udostępnić to pomieszczenie jemu. Na marginesie tego pisma jeden z urzędników wojewódzkich dopisał ołówkiem krótką uwagę: „Czy to prawda?”.
Na koniec, chcąc dorównać argumentom przedstawianym przez Rothmana, Kosterkiewicz podkreślił, że jest członkiem Związku Legionistów Polskich. Jego przynależność do organizacji potwierdził zarząd oddziału w Mościskach. Z zaświadczenia wynikało, że Kosterkiewicz służył jako legionista w 1 Pułku Ułanów „Beliny” oraz został odznaczony Krzyżem Niepodległości.
Bertold Rothman uzyskał pozytywną opinię starosty mościskiego Eugeniusza Doboszyńskiego, jednak nie przyspieszyło to rozpatrywania jego sprawy. Jedną z przeszkód pozostawała stanowcza odmowa zarządu Ukraińskiego Narodnego Domu wykonania dodatkowych drzwi w ścianie budynku, o czym starosta informował Urząd Wojewódzki.
W lutym 1938 r. Rothman skierował kolejne podanie, podpisując je: „Bertold Rothman – inwalida z Sądowej Wiszni”. Pisał w nim, że zakupił aparaturę o wartości 4000 zł oraz wynajął najlepszą salę w mieście. Wspomniał również o Kosterkiewiczu, podkreślając, że ten nie posiada własnego wyposażenia kinowego, a ponadto nie jest mieszkańcem Sądowej Wiszni. Starał się przekonać urzędników wojewódzkich, iż przedsięwzięcie konkurenta z Mościsk skazane jest na niepowodzenie, eksponując jednocześnie własne atuty, związane – jak już wspomniano – z posiadaniem elektrowni oraz zatrudnianiem mechanika będącego zarazem „wykwalifikowanym operatorem kinowym”. Twierdził również, że przyznanie koncesji innej osobie byłoby dla niego wyjątkowo krzywdzące, gdyż zmuszony byłby sprzedać zakupioną aparaturę za bezcen, a poniesione nakłady na przystosowanie lokalu do prowadzenia kina zostałyby bezpowrotnie utracone.
Wkrótce wpłynęła również pozytywna opinia burmistrza Sądowej Wiszni, Włodzimierza Pajgerta, który w pełni popierał kandydaturę Rothmana. W tym czasie jednak Starostwo w Mościskach zdążyło już szczegółowo zbadać całą sprawę, ujawniając szereg interesujących okoliczności. W piśmie z 10 marca 1938 r. starosta poinformował Urząd Wojewódzki, że aparatura dźwiękowa, o której wspominał Rothman, w rzeczywistości stanowiła własność Mojżesza Metzgera i jego żony, mieszkańców Sądowej Wiszni.
Odnosząc się natomiast do pisma Rothmana z 11 lutego, starosta stwierdził, że zgodnie z informacją przekazaną 6 marca 1938 r. przez zarząd Spółdzielczego Banku „Ukraiński Narodny Dim” wszelkie prace adaptacyjne w sali, przeprowadzone w związku z planowanym uruchomieniem kina, zostały sfinansowane przez Dyrekcję Narodnego Domu, a nie przez Rothmana. Co więcej, umowa najmu sali została zawarta z Metzgerem, a nie z Rothmanem, przy czym utraciła ona ważność jeszcze w 1937 r. Starosta dodał również, że mechanik zatrudniony w elektrowni, którego Rothman przedstawiał jako przyszłego operatora kina, w rzeczywistości nie posiadał żadnych kwalifikacji w tym zakresie.
O wiele przychylniej starosta wypowiadał się natomiast o Kosterkiewiczu, podkreślając między innymi, że sumiennie przestrzega on wszystkich zarządzeń władz. W Mościskach wypożyczał filmy i wyświetlał je jedynie dwa razy w tygodniu, co przynosiło mu znaczne straty finansowe. Z tego względu uruchomienie projekcji również w Sądowej Wiszni mogło okazać się dla jego przedsiębiorstwa szansą na utrzymanie rentowności.
W listopadzie 1938 r. na scenie ponownie pojawił się Marian Koładzyn. Przedstawił zaświadczenie potwierdzające wynajęcie sali w Ukraińskim Narodnym Domu i wystąpił o koncesję na prowadzenie kina w latach 1938–1939. Dnia 14 lutego 1939 r. Karol Kosterkiewicz przypomniał Urzędowi Wojewódzkiemu we Lwowie o swoim wcześniejszym podaniu.
Najciekawsze pismo wpłynęło jednak do Kancelarii Cywilnej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Ignacego Mościckiego, gdzie zostało zarejestrowane 15 marca 1939 r. Jego autorką była Fryda Metzger, żona Mojżesza. Poniżej publikujemy je w całości, zachowując oryginalną stylistykę:
„Zwracam się z gorącą prośbą do Kochanego Ojca!
Urodziłam się 1 lutego, w dniu Imienin Kochanego Ojca. Marzyłam, że będę szczęśliwa. W młodym wieku zostałam sierotą, zaczęłam pracować, odłożyłam kilkaset złotych i wyszłam za mąż. Kupiliśmy aparat kinowy, lecz nie możemy otrzymać koncesji kinowej, przy której mój mąż umie pracować. Płacimy podatki, a nie mamy żadnego dochodu.
Już od kilku miesięcy chciałam zwrócić się z tą wielką prośbą, ale bałam się odważyć. Kilka razy śniło mi się, że kino już działa – ach, jak bardzo się cieszyłam. Dlatego bardzo proszę Kochanego Ojca o odpowiedź, do kogo mam się zwrócić, i jestem pewna, że odpowiedź otrzymam.
Pozostaję na zawsze wdzięczna, ściskam i całuję rączki Kochanego Ojca.
Fryda Metzger
Sądowa Wisznia, dnia 13 III 1939 r.”
Oczywiście po otrzymaniu takiego listu, na żądanie Urzędu Wojewódzkiego, w Starostwie w Mościskach sporządzono kolejny raport dotyczący sprawy udzielenia koncesji na prowadzenie kina. Fryda Metzger, która swoim emocjonalnym pismem usiłowała przyspieszyć bieg procedury administracyjnej, nie tylko nie osiągnęła zamierzonego celu, lecz wręcz pogorszyła swoją sytuację. Okazało się bowiem, że aparatura kinowa stanowiła jej własność. W związku z tym, jak argumentowano w starostwie, osoba, która uzyska koncesję na prowadzenie kina, siłą rzeczy będzie musiała pozostawać w „cichej” spółce z Frydą Metzger. Co więcej, urzędnicy doszli do wniosku, że to właśnie ona faktycznie zamierza uzyskać koncesję i prowadzić kino, natomiast M. Koładzyn i K. Kosterkiewicz pełnią jedynie rolę osób podstawionych.
Finał tej rywalizacji o koncesję na prowadzenie kina w Sądowej Wiszni pozostaje, z powodu braku źródeł, nieznany. Wybuch wojny sprawił zapewne, że dalsze starania wszystkich zainteresowanych stron utraciły jakiekolwiek znaczenie.